Mediateka

Materiały

Tragicznie przerwana druga misja 10 / 23

Teksty 1 / 1

1944
Jan Karski
Przesłuchanie przez gestapo
- Teraz pytam pana, czym się trudni i jaki jest cel pana podróży. Nie ma się co wypierać Podziemia, panie kurierze. Opowie nam pan teraz wszystko.

- Proszę usiąść… - śledczy wskazał mi krzesło - … i mówić prawdę – kontynuował, gdy już to zrobiłem. – Podczas przesłuchania proszę cały czas patrzeć mi w oczy. Nie wolno odwracać wzroku, a odpowiedzi mają być natychmiastowe. Nie wolno nad niczym się zastanawiać. Uprzedzam, że poniesie pan dotkliwe konsekwencje , jeżeli nadal będzie pan nas okłamywał, tak jak wczoraj.

Wypowiedział to wszystko mechanicznym, obojętnym tonem. Z całej siły starałem się ukryć strach. Drgały mi jednak mięśnie policzków, a wargi musiałem nieustannie zwilżać językiem. Przyglądał mi się z uwagą. […] Nagle wyprostował się na krześle. Łokcie oparł na stole i zaplótł wypielęgnowane palce.

- Nazywam się Pieck – rozpoczął uroczyście – Ma pan szczęście, że jeszcze się ze mną nie spotkał. Nie było jeszcze człowieka, który wyszedłby lub wyczołgał się z mego przesłuchania, nie powiedziawszy całej prawdy. […]

- Teraz pytam pana, czym się trudni i jaki jest cel pana podróży. Nie ma się co wypierać Podziemia, panie kurierze. Opowie nam pan teraz wszystko. Jasne?

Zwilżyłem usta. Gardło miałem wyschnięte. Sporo wie lub blefuje – kalkulowałem. Póki co, postanowiłem ostrożnie zaprotestować.

- Nie rozumiem, o czym pan mówi. Nie jestem żadnym kurierem.

Skinął głową. W tym samym momencie otrzymałem cios pałką tuż za uchem. Nie dający się opisać, przeszywający ból przebiegł przez moje ciało. Dobrze wiedzieli w jakie miejsca uderzać. Spadłem z krzesła i odruchowo skuliłem się. Podszedł do mnie drugi ze strażników. Uniósł pałkę. Zamknąłem oczy. Cios jednak nie padł. Powoli otworzyłem oczy… Gestapowiec opuścił pałkę. […]

Cios pałki trafił mnie znów za uchem… Spadłem na podłogę. Ból rozrywał głowę. Postanowiłem udawać utratę przytomności.

- Nic ci nie pomoże symulowanie. Uderzenia w te miejsca mają wywoływać szok bólowy, ale nie traci się od nich przytomności.

Roześmieli się.

- No, dobra. Brać się do roboty. […]

Dwa razy nie musiał powtarzać. Bito mnie pałkami i pięściami. Aby ciosy dochodziły lepiej, dwóch gestapowców postawiło mnie pod ścianą, trzymając pod pachami, a trzeci zadawał ciosy. Kiedy padałem, stawiali mnie znowu na nogi. Za którymś razem już nie było kogo stawiać. Straciłem przytomność. Bez udawania. Widocznie przecenili moją wytrzymałość.

 

Wykorzystujemy pliki cookies, aby ułatwić korzystanie z naszego serwisu. Rozumiem Dowiedz się więcej